Popularność obchodów Dnia Świętego Marcina, który wypada 11 listopada, już dawno wykroczyła poza Wielkopolskę, pochody i scenki z jego życia są dziś odtwarzane w wielu kościołach w całej Polsce.
11 listopada w Kościele Katolickim wspominany jest święty Marcin, żyjący w IV wieku rzymski żołnierz, który po nawróceniu został nawet biskupem w Tours. Jego losy opisał w „Żywocie świętego Marcina” Sulpicjusz Sewer, rzymski historyk nawrócony na chrześcijaństwo. Oczywiście szczególnie znany jest ten fragment jego życiorysu, kiedy to podarował połowę swego płaszcza żebrakowi, którym prawdopodobnie był Jezus, na co wskazywał późniejszy sen św. Marcina (wiele osób zastanawia się pewnie, dlaczego nie oddał całego płaszcza – otóż nie mógł, płaszcz należał w połowie do legionisty, ale w połowie do garnizonu, święty Marcin dał swoją prywatną część).
Dzień Świętego Marcina – kościelne przedstawienia
I na tym znaczącym epizodzie z płaszczem opisanym powyżej zbudowane są coraz popularniejsze w Polsce inscenizacje, które mają miejsce w wielu kościołach, bądź też raczej przed nimi – trzeba dodać, że jest kilka miast, które szczególnie cenią tego właśnie świętego, mowa o: Poznaniu, Jarocinie, Krzeszowicach, Bydgoszczy, Jaworze i Opatowie (tych trzech ostatnich miast jest patronem).
Czasem są to przedstawienia wiernie trzymające się obrazu epoki, pojawiają się „żołnierze” w rzymskich strojach, nieraz konno, jako że w ikonografii św. Marcin przedstawiany jest na białym koniu, ale niekiedy twórcy popuszczają wodze wyobraźni, możemy na przykład zobaczyć aktorów w strojach jak najbardziej współczesnych (cała historia jest wszak ponadczasowa), mówiących w regionalnych gwarach czy też mieszających porządki czasowe (święty Marcin z towarzyszami może wjechać na przykład... na motorze). Do zabawy wciąga się często „publiczność”, co przyciąga najmłodszych.
Pochód w Poznaniu
Najbardziej znana zabawa odbywa się w Poznaniu, na ulicy Święty Marcin (tutejszy pierwszy kościół pw. św. Marcina ufundowano już około XI/XII wieku). Jest to połączenie wydarzenia religijnego z zabawą ludową (prawdopodobnie ze źródłami w średniowieczu), gdzie przez miasto maszeruje pochód ze świętym na czele, aby odebrać od burmistrza/prezydenta klucze do miasta – ulica kiedyś znajdowała się poza murami miejskimi. W ten dzień w wielu parafiach mają miejsce odpusty, bowiem około 200 polskich parafii ma świętego Marcina za patrona; to tak naprawdę niewiele, we Francji takich parafii jest blisko 4000 (sporo, gdyż około 700 znajdziemy również we Włoszech, a i w Hiszpanii ponad 500)!
Obyczaje z dawnych lat
W niektórych regionach zachowały się jeszcze starsze obyczaje, chociażby ten, że na świętego Marcina nie można wykonywać żadnych (poza zupełnie koniecznymi) prac gospodarskich; kiedyś nie pracowały także młyny, gdyż wierzono, że to obraza świętego i może skończyć się połamaniem młyńskiego koła. Tego dnia połowy kończyli rybacy, zaganiano także na zimę do obór wypasane na łąkach bydło, a czyniono to gałązką zwaną potocznie marcinką. We wsiach organizowano też wiele różnych konkursów, przykładowo na najsmaczniejszą gęś czy na najpiękniejszy adwentowy lampion, starano się ponadto zrobić jakiś dobry uczynek w stosunku do najsłabszych czy też ubogich.
Dzień Św. Marcina od kuchni
Tradycje związane ze wspomnieniem św. Marcina sięgają także kuchni – i to dosłownie. „Na świętego Marcina najlepsza gęsina” czy „Na świętego Marcina gąska noże przeklina” to stare polskie przysłowia mówiące o konsumowaniu właśnie tego przedstawiciela drobiu w święto patrona. To „kara” dla gęgających ptaków za to, że zdradziły przyszłego świętego, choć ogólnie dobrze na tym wyszedł (a tak naprawdę to późną jesienią gęsi są najtłustsze i najsmaczniejsze, i tu może być główny powód włączenia ich do menu).
W całej Polsce sprzedawane są także świętomarcińskie rogale, słodkości z nadzieniem z białego maku, tradycyjnie wyrabiane w Poznaniu (czy też szerzej, w Wielkopolsce). Jednak tak naprawdę to zwyczaj o wiele starszy niż sam święty, a prawdopodobnie i całe chrześcijaństwo – dawniej w tym okresie, który uznawany był za początek zimy, składano ofiary z wołów, a kto nie był na tyle bogaty, piekł ciasto zwijane potem w kształt rogów. Kościół przejął tą tradycję, łącząc ją z postacią świętego – w takim ujęciu wypiek ma nawiązywać już nie do rogów, a podkowy, którą zgubił rumak Marcina. Poznańska legenda mówi o innym początku wypieków – w 1891 roku lokalny proboszcz miał zaapelować do wiernych, by, wzorem wspominanego świętego, zrobili coś dla biednych, a cukiernicy napiekli rogali wzorowanych na dawnych (kształt „przypomniał” sam święty, podrzucając pod próg cukierni podkowę) i rozdawali je biednym za darmo. Jak to z legendą, jest w niej ziarno prawdy: taka akcja charytatywna wtedy rzeczywiście miała miejsce, a w późniejszych latach ją kontynuowano. Natomiast już w 1860 roku w lokalnej gazecie rogale świętomarcińskie były reklamowane, a więc sprzedawano je na pewno sporo wcześniej...
Obchody Dnia Świętego Marcina w innych krajach
Co prawda wspomnienie świętego przypada na 11 listopada (to dzień jego pochówku), ale na Węgrzech, skąd św. Marcin pochodził, czci się go 8 i 9 dnia tego miesiąca. Ten święty szanowany jest bardzo w krajach niemieckojęzycznych, ale i w Estonii czy Francji. W Niemczech i Austrii organizowane są pochody z lampionami, kończące się zabawą i konsumpcją ciastek zwanych Weckmannami (mają postać ludzików z lukrowanym L na piersi – literka ta to tak naprawdę pastorał lub fajka; regionalnie wypieka się także drożdżowe figurki gęsi). W wielu miastach przy śpiewaniu okazjonalnych pieśni związanych ze świętym na czele pochodu jedzie na białym rumaku przebrany aktor odtwarzający rolę rzymskiego wojaka. We wspomnianej Estonii zwyczaje są – poza jedzeniem gęsiny – nieco odmienne, mianowicie w ten dzień po domach chodzą przebierańcy zwani mardijooks, robiąc żarty i śpiewając pieśni o świętym, a także o urodzaju. To także echa dawnych wierzeń, wtedy to noszono maski zwierząt, a wizyty miała symbolicznie zapewniać dostatnią zimę, chronić przed głodem, zebrane plony i zapasy nosiły potem nawet nazwę „marcinowych spichlerzy”.
Komentarze:
bądź pierwszy!